Salezjański Ośrodek Misyjny odwiedziła grupa 10 mongolskich dzieci z Ułan Bator. Dzieci przygotowały występy artystyczne – tańczyły tradycyjny mongolski taniec ludowy, grały na flecie i śpiewały po polsku piosenkę Arki Noego.

 

Dzieci, które przyjechały do Polski, to wychowankowie salezjańscy. Mają od 9 do 15 lat. Część z nich mieszka na stałe w domu dla dzieci ulicy Don Bosco w Ułan Bator, pozostałe przychodzą do oratorium w Shovoo, wioski oddalonej o 40 kilometrów od stolicy kraju.  Grupą opiekował się misjonarz, ko. Krzysztof Gniazdowski oraz nauczycielka katechezy, Arjun Solongo.

20 sierpnia, podczas odwiedzin w Salezjańskim Ośrodku Misyjnym w Warszawie, dzieci zaprezentowały kilka układów tanecznych, w tym tradycyjny taniec mongolski bijelgee. Bijelgee to taniec ludowy, który wywodzi się z tradycji koczowniczej. Tancerze są ubrani w charakterystyczne stroje zdobione haftem, które określają przynależność etniczną.

 

Oprócz pokazu tańca ludowego dzieci zaśpiewały po polsku piosenkę Arki Noego „Święty Uśmiechnięty (Taki duży, taki mały)”, grały na flecie i recytowały wiersze. Do występów w Polsce przygotowywały się kilka miesięcy. Wśród widowni byli także przedstawiciele Ambasady Mongolii w Polsce.

 

Grupa 10 dzieci z Mongolii przyleciała do Polski 18 sierpnia na zaproszenie Oddziału Mazowieckiego Towarzystwa Przyjaciół Dzieci (TPD), który jest głównym organizatorem i sponsorem wizyty. Inicjatorem przylotu grupy do Polski jest Michał Łabenda, ambasador wizytujący w Mongolii. Sponsorem biletów lotniczych są PLL LOT i Caritas Polska.

  

Grupa zostanie w Polsce do 4 września. Dzieci spędziły trzy dni w Warszawie. Zobaczyły tu m.in. Zamek Królewski, Muzeum Powstania Warszawskiego i ZOO. Kolejnym miastem, jakie zwiedziły, był Kraków. Stamtąd dołączyły do kolonii TPD w Zawoi w Beskidzie Żywieckim, gdzie podziwiają piękno górskiej przyrody. Ostatnim punktem programu jest pobyt w Jastrzębiej Górze. Dla dzieci będzie to duże przeżycie, ponieważ nigdy nie widziały morza.

 

Do placówek salezjańskich w Mongolii trafiają dzieci mieszkające na co dzień w skrajnych warunkach. W Mongolii zimą temperatura spada poniżej -40°C, a latem dochodzi do 40°C. W tradycyjnych jurtach, pokrytych zazwyczaj wojłokiem (rodzaj filcu), nie ma ogrzewania, bieżącej wody ani prądu. Zamiast podłogi jest klepisko, zamiast kuchni – palenisko. Trudne warunki bytowe wynikają z surowego klimatu, ubóstwa i koczowniczego stylu życia.

 

Wychowankami domu Don Bosco w Ułan Bator są sieroty, półsieroty lub dzieci z rodzin dysfunkcyjnych. W rodzinach doświadczają przemocy, zaniedbania, spotykają się z alkoholizmem. Część z nich ucieka z domu i żyje na ulicy. Do salezjanów trafiają często z interwencji policyjnych. Te, które mieszkają na ulicy, chowają się przed zimnem w studzienkach i kanałach ciepłowniczych.