Chociaż Niedziela Palmowa rozpoczyna się uroczystym i radosnym śpiewem Hosanna, jednak dość szybko czytania biblijne, a zwłaszcza Ewangelia przenoszą nas w klimat cierpienia. Liturgia Kościoła przypomina nam wydarzenia z Jerozolimy, gdy Jezus wjechał na osiołku do miasta, gdzie miała rozpocząć się Jego męka. Przed nami największe i najważniejsze wydarzenia zbawcze. Za chwilę wypełnią się proroctwa Izajasza: Podałem grzbiet mój bijącym i policzki moje rwącym Mi brodę. Nie zasłoniłem mojej twarzy przed zniewagami i opluciem. To wszystko dlatego, że Syn Boży stał się posłusznym aż do śmierci - i to śmierci krzyżowej. To doskonałe posłuszeństwo Ojcu - nie z lęku, lecz z miłości - stało się przyczyną naszego zbawienia. Dlatego też Bóg Go nad wszystko wywyższył i darował Mu imię ponad wszelkie imię, aby na imię Jezusa zgięło się każde kolano istot niebieskich i ziemskich i podziemnych. I aby wszelki język wyznał, że Jezus Chrystus jest PANEM - ku chwale Boga Ojca. Droga Jezusa od Niedzieli Palmowej do Niedzieli Zmartwychwstania wiodła więc od radości przez cierpienie i śmierć aż do chwały.

Taka jest droga każdego człowieka. Są w niej chwile radości i chwile cierpienia. Na tej drodze życia ludzkiego obecny jest zawsze Bóg, który utożsamia się z każdym z nas. On cieszy się naszą radością i współcierpi w naszym bólu. Uczy nas oddania się Ojcu, nawet w najtrudniejszych momentach, gdyż ufność w Nim złożona nie będzie zawiedziona. Często nam jednak brakuje tej ufności. Nie pamiętamy, że Jezus modlił się za każdego cierpiącego człowieka słowami psalmu: Boże mój, Boże, czemuś mnie opuścił? Jednak to nie była skarga przeciw Bogu, lecz właśnie modlitwa ufności. Obyśmy umieli iść przez życie z Jezusem, będąc wdzięcznymi za każde dobro od Boga, umiejąc brać swój krzyż na ramiona, czyniąc się posłusznymi Ojcu i ufając w Jego wierną miłość i miłosierdzie.

ks. Przemysław Solarski SDB